Święty, mój kumpel – o „Świętych codziennego użytku” Szymona Hołowni

0
181

Każdego interesują różne aspekty naszej rzeczywistości. Jedni skupiają się na pogoni za dobrami materialnymi, inni natomiast na rozwoju duchowym, który niejedno ma oblicze. Wsparcia można szukać w wielu źródłach – a gdyby tak zwrócić się o pomoc do świętych?

Dlaczego sięgnęłam po książkę Szymona Hołowni „Święci codziennego użytku”?

Przyznam szczerze, że nie należę do osób obnoszących się wszem i wobec z własną wiarą. Wychodzę z założenia, że to, w co wierzę, jest moją prywatną sprawą. Ktoś może zatem zapytać, to po co w takim razie czytam książki związane z tą tematyką? Przede wszystkim dlatego, że lubię poszerzać horyzonty. Poza tym żyjemy w świecie, gdzie kwestie religijne odgrywają bardzo ważną rolę. A kolejny powód jest taki, że po prostu mam ogromną słabość do dobrej literatury, której przedstawicielką jest książka „Święci codziennego użytku”. Pomimo tego, iż niekoniecznie zgadzam się ze wszystkimi poglądami Szymona Hołowni, to jednak cenię go i szanuję. Znam parę napisanych przez niego rzeczy i zawsze jestem ciekawa, co tym razem ma on ciekawego do powiedzenia.

Kim jest autor książki Szymon Hołownia?

Szymon Hołownia to jeden z najbardziej obecnie znanych polskich dziennikarzy i publicystów. Pochodzi z Białegostoku, studiował psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Ma na swoim koncie współpracę z wieloma znanymi czasopismami takimi jak m.in. „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek Polska”, „Wprost”, „Rzeczpospolita”, „Tygodnik Powszechny” czy „Przewodnik Katolicki”. W latach 2007-2012 piastował funkcję dyrektora programowego stacji telewizyjnej Religia.tv. Znany jest także z takich programów jak np. „Mam talent!” czy „Mamy Cię!”. Laureat wielu dziennikarskich nagród i wyróżnień. Napisał wiele książek – głównie oscylujących wokół wiary i życia duchowego.

O fabule książki „Święci codziennego użytku” słów kilka

„Święci codziennego użytku” to niezwykła książka napisana z właściwym dla autora poczuciem humoru. Jak sam tytuł wskazuje, jej bohaterami są święci – trochę dzisiaj zapomniani i niedoceniani. Hołownia podzielił ich na kilka kategorii i opisał w dziesięciu rozdziałach – na jego celowniku znalazło się w sumie około pięćdziesięciu świętych i błogosławionych, a także postaci zasługujących wyniesienia na ołtarze. Przekrój jest ogromny i bardzo barwny, w związku z czym każdy czytelnik z pewnością znajdzie patrona najbardziej bliskiego jego sercu. Z książki dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy o jej bohaterach. Ich notki biograficzne są dość treściwe i zaprezentowane bez pompatycznego zacięcia, a co najważniejsze – nakłaniają do głębszych refleksji. Wydaje mi się, że taki właśnie był zamysł autora – by zatrzymać się na chwilę i podumać. Często nie przywiązujemy należytej wagi do tego, by spojrzeć w głąb siebie i zwolnić tempo – przez to, że nieustannie się śpieszymy umyka nam wiele ważnych rzeczy.

Treść to największy atut książki, ale nie jedyny. Nie sposób tu nie wspomnieć o atrakcyjnej szacie graficznej. „Święci codziennego użytku” to pięknie wydana pozycja w twardych okładkach. Na jej końcu znajdują się mające postać wycinanek obrazki przedstawiające bohaterów, z krótkimi modlitwami zamieszczonymi na rewersach. Wizerunek wybranego świętego można mieć zatem zawsze przy sobie – a nigdy przecież nie wiemy, kiedy zajdzie konieczność zwrócenia się do niego o pomoc.

Moja opinia na temat książki „Święci codziennego użytku” Szymona Hołowni

„Święci codziennego użytku” to najlepszy dowód na to, że o poważnych tematach można pisać w sposób przystępny i na luzie. Przerzucając kolejne kartki książki, miałam nieodparte wrażenie, że czytam o starych, dobrych znajomych ukazujących swe ludzkie oblicze. Taki język sprawia, że autor jest w stanie dotrzeć w zasadzie do każdego czytelnika bez względu na jego wiek czy poglądy na temat wiary. Na korzyść Hołowni przemawia po pierwsze to, że nie wymądrza się i nie stosuje moralizatorskiego tonu, co mnie na bank zraziłoby już na wstępie. Po drugie – autor jest człowiekiem nietuzinkowym. Stanowi przykład katolika, który świetnie potrafi się odnaleźć we współczesnym świecie. A nie ukrywajmy, mnóstwo osób uznających się za głęboko wierzące ma z tym poważny problem.

Wybierając bohaterów książki, autor kierował się osobistymi przesłankami. Hołownia opowiada o postaciach, które dla niego z rozmaitych względów mają największe znaczenie, stały się mu bliskie i z którymi nawiązał trwałą, solidną więź. Zachęca nas do tego, abyśmy uczynili to samo. Nie ma przy tym zamiaru dokonywać rewolucji w naszym systemie wartości. Pragnie nam pokazać, że święci są ludźmi takimi jak my, mającymi wady i słabości, przez co łatwiej spojrzeć na nich przychylnym okiem i się z nimi utożsamić.

Czy warto kupić książkę „Świętych codziennego użytku”?

„Świętych codziennego użytku” polecam szczerze wszystkim. Książka nie jest żadnym popkulturowym tworem, których na rynku jest obecnie pełno aż do przesady. To fascynująca lektura dostarczająca wielu niezapomnianych wrażeń. Gdy dotarłam do ostatniej strony, w mej głowie kłębiło się mnóstwo pytań. Co dla mnie jest ważne? Co nadaje memu życiu sens? Co mnie napędza i w czym odnajduję spokój? Czy droga, którą wybrałam, jest słuszna? W lekturze znalazłam to, czego szukałam – tego również i Wam życzę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here